Dobór zaczyna się od podziału budżetu, nie od listy podzespołów. Na kartę graficzną przeznaczamy największą część, bo to ona rysuje obraz w grach. Procesor i zasilacz muszą za nią nadążyć, inaczej nie pokaże pełni możliwości.
Proporcje nie wzięły się z wyczucia. Sprawdziliśmy w naszym katalogu, jak wydajność w grach rośnie wraz z ceną karty, i na tej podstawie ustaliliśmy, gdzie dokładanie przestaje się opłacać.
Każdy zestaw przechodzi potem przez około trzydzieści reguł kompatybilności: od gniazda procesora, przez wysokość chłodzenia w obudowie, po długość karty graficznej.
Zasilacz zawsze dostaje zapas mocy ponad wyliczone zapotrzebowanie. Zapas rośnie, gdy poboru karty nie znamy z pewnego źródła. Wolimy dołożyć kilkadziesiąt złotych niż polecić komputer, który wyłącza się pod obciążeniem.
Czego nie robimy: nie zgadujemy. Jeśli brakuje nam danych o produkcie, piszemy o tym zamiast wstawiać wartość na oko.
Metodologię doboru opracował Tomasz Synowski.

